główną wadą jest to, czego sama doświadczyłam - to, że opisy projektów mogą się bardzo różnić od rzeczywistości. Praktycznie nie masz możliwości sprawdzenia, jak projekt rzeczywiście wygląda. U mnie niestety tak było.
Prócz tego zawsze jest ryzyko, że nie dogadasz się z innymi wolontariuszami, z koordynatorem projektu, z mentorem... ale to raczej wiadomo

.
No i miejsce, temat projektu - nie warto brać byle czego, zwłaszcza na długoterminowe projekty. I troche poznać realia by trzeba. Ja pojechałam do Pori, które pod względem wielkości było wówczas 10. miastem Finlandii (moje polskie miasto ma podobną pozycję w Polsce, więc myślałam że będzie podobnie). NIE, nie i jeszcze raz nie. Różnica kolosalna, ta poryjska cisza, spokój, mało co się dzieje, nawet wkurzała mnie "częstotliwość" jeżdżenia autobusów z mojego osiedla (tylko jeden autobus, np. w sobotę co 2 godziny, w niedzielę w godz. 12-18)... oczywiście wiedziałam ile w pori jest ludzi ale myślałam, że skoro jest to jednak ich 10. miasto i stolica Satakunty to powinno być dość "Wielkomiejskie" i oferować podobne rzeczy jak moje rodzinne. W pori tęskniłam jednak bardzo za dużym miastem, bo lubię miasta i tak naprawdę najszczęśliwsza w Finlandii byłam mieszkając właśnie w Helsinkach (przeprowadziłam się tam po zakonczeniu projektu w Pori). Ale wiadomo, co kto lubi - innym odpowiadają małe miasteczka i wsie, grunt to znaleźć coś co naprawdę odpowiada i pamiętać, że 10 miasto finskie a polskie to kolosalna różnica

.