Susze przyniosą spustoszenie w rolnictwie

Susze przyniosą spustoszenie w rolnictwie

Sezon letni w tym roku był bardzo suchy. Efektem tego były straty w plonach w polskim rolnictwie. Według szefa Krajowej Rady Izb Rolniczych, deficyt może sięgać wartości nawet 30 miliardów złotych. A trzeba wziąć pod uwagę to, że nie każdy rolnik zgłaszał szkody na swoim gospodarstwie.

Produkcja rolna w Polsce przynosi przychód sięgający więcej niż 100 miliardów złotych. Więc bardzo łatwo można sobie obliczyć, jaką wartość będą miały straty, jeśli plony były gorsze nawet o 30%. Wtedy przelicznik wynosi prawie 30 miliardów złotych.

Dlaczego jest taka różnica pomiędzy tymi danymi, a informacjami udostępnianymi przez rząd? Ponieważ oficjalnie mówi się o stratach wynoszących około miliard złotych. Tak naprawdę wielu rolników nie miało pojęcia o tym, że z tytułu suszy mogą oczekiwać jakiejkolwiek pomocy. W wielu województwach w tym celu nie tworzono komisji do spraw przyjmowania wniosków. Zatem oficjalnie, na papierach tych strat jest o wiele mniej.

KRIR twierdzi, że rząd powinien określić sytuację związaną z suszą jako stan klęski żywiołowej. Rolnicy dzięki temu wiedzieliby dokładnie w jaki sposób powinni postępować. Natomiast wycena strat w rolnictwie byłaby o dużo bardziej rzetelna. A co jest najgorsze? Starty będą miały odzwierciedlenie na gospodarkę jeszcze w kolejnych latach. Niestety rząd postanowił nic z tym nie robić.

Chociaż od początku sezonu nie można było mówić o całkowitej suszy. To jednak klęska nadchodziła stopniowo i obejmowała coraz więcej regionów. Poza tym zwiększył się obszar gatunków roślin, w których zaczęto odnotowywać coraz większe straty. Na liście tych roślin znalazły się między innymi kukurydza, chmiel, buraki, czy też tytoń.

Jest to absurdalne podejście rządu do powagi sytuacji. Każdy mógł przecież obserwować potęgę tegorocznej suszy, nawet po rekordowo niskim stanie wody w rzekach. Mimo to, stan klęski żywiołowej nie został ogłoszony.

Każdy rolnik, który stracił minimum 30% swoich dochodów, mógł starać się o pomoc. Jednak nie każdy gospodarz oszacował swoje plony, dlatego nawet jeśli miał dużo większe straty, już nie mógł liczyć na żadne wsparcie. Szef KRIR uważa, że poszkodowani są najbardziej rolnicy, którzy utrzymują się nie tylko z produkcji roślinnej. Jeśli prowadzą oni także hodowlę zwierząt, to wyliczenie strat większych niż 30%, było naprawdę trudne.

A okazuje się, że rolnicy zajmujący się produkcją zwierzęcą, odnotowali ogromny spadek w przypadku pasz. Na przykład produkcja kukurydzy spadła nawet o 50%. Teoretycznie rolnicy z tej grupy będą mogli oczekiwać dotacji unijnych.

Prognozy produkcji rolnej nie są wcale optymistyczne. Przede wszystkim można liczyć się z tym, że w przyszłych latach będziemy musieli importować żywność.

Rolnicy, którzy rzeczywiście złożyli wniosek o pomoc, będą mogli liczyć na dofinansowanie. Jeżeli posiadali ubezpieczenie od ryzyka pogodowego, wtedy będą mogli otrzymać od 400 do 800 złotych na każdy hektar. Natomiast rolnicy nie posiadający polisy, mogą liczyć na kwoty dwa razy mniejsze.

Sam północny region Podlasia może zanotować duże straty w produkcji mleka. A wszystko przez brak odpowiedniej ilości pasz na zimę. W samym tym regionie wniosek o pomoc złożyło ponad 13 tysięcy rolników. Wbrew pozorom nie jest to zbyt duża ilość, ponieważ ponad 81 tysięcy osób ma zarejestrowaną działalność rolniczą.

Data publikacji: 26/08/2015

Komentarze

Dodaj swoją opinię

Ocena:

Nasi eksperci polecają

  • Pożyczki
  • Kredyty
  • Karty
  • Konta

Aktualne promocje